1094002_18187893s.jpg
Main Menu
Kto jest na stronie?
Naszą witrynę przegląda teraz 11 gości 
LICZNIK ODWIEDZIN
Dziś105
Wczoraj123
Miesiąc5570
Wszystkie307846
przeczytales_powiedz_innym.jpg
Książka


Strona 16 Email

 

Idzie się do urzędu marszałkowskiego, starostwa, aby załatwić jakąś sprawę i widzi się biurka, przy których siedzą ludzie sami szukający pracy przy pustych biurkach, czekając na pytania. Jeśli by zmniejszyć zbędną administrację, zostałyby pieniądze na inne cele. Mamy 50000 samochodów służbowych. Według mnie nie są to karetki, wozy policyjne, wozy strażackie, samochody zaopatrujące sierocińce. Samochód służbowy służy do przewożenia decydenta państwa, województwa, miasta, powiatu, gminy, policji i wojska. Wydaje się bardzo duże pieniądze na kupno samochodu oraz utrzymanie kierowcy cały rok. Jeśli kierowca zarabia tylko 2000 zł brutto miesięcznie, tj. 50000 x 2000 zł = 100000000 zł miesięcznie. Czyż nie prościej podnieść wojewodzie, prezydentowi miasta, wójtowi i innym pensje, niech sami jeżdżą swoim samochodem, a nie służbowy? Tak jest na całym zachodzie. U nas wszyscy muszą być wożeni. Nawet jak patrzę pan prezydent, premier, prezes partii przewieziony samochodem służbowym czeka w środku na otwarcie drzwi. To PZPR-owskie przyzwyczajenie (przesada). Mamy wybory prezydenckie co 5 lat, bo tyle wynosi kadencja prezydenta. Czy nie prościej wydłużyć kadencję prezydenta o rok ze względów czysto ekonomicznych? Jeśli połączy się wybór prezydenta z wyborem posła, senatora w następnych wyborach natomiast z wyborem prezydenta miast, sołtysa, kierownika działu, oszczędzamy jedną turę wyborów; według przekazów telewizyjnych 1 tura wyborów kosztuje 250 – 300 mln zł; ostatnie wybory w 2007 r. 80 mln zł, gdzie były przekręty? Jeśli połączymy wybór prezydenta z innymi wyborami, to 80 mln zł pozwoli na przelanie na sierocińce co roku 12,5 mln złotych. Czy tak trudno w tak zubożonym kraju wydłużyć kadencję prezydenta o 1 rok łącząc ją z wyborem posłów i senatorów, i o 2 lata przesunięcie połączone z wyborem prezydentów miast, wójtów, sołtysów (nie radnych). Istnieje w naszym kalendarzu piękny dzień – Dzień Konstytucji 3 Maja. Czy jest to problem, aby tego dnia odbywały się wybory prezydenta, posłów, senatorów, aby to był piękny dzień wyborów (świąteczny)? Przecież jeśli patrzę na ostatnie wybory prezydenckie, prezydent Kwaśniewski bez skrupułów 23 grudnia 2005 r. przekazuje Pałac Prezydencki i samolotem państwowym leci do Szwajcarii do swojej posiadłości świętować. Wybory na 2 miesiące przed ogólnym sezonem urlopowym, tj. aby w następnym roku po przepracowaniu 14 miesięcy posłowie i senatorowie mogli mieć urlop. Nie ma problemu przez 7 miesięcy rozplanować przyszłoroczny budżet z poprawkami, zwolnieniami, zmianami. Wybory we wrześniu, październiku to bezduszność i głupota decydentów i posłów, którzy zatwierdzają wybór prezydenta, posłów, senatorów, prezydentów miast, wójtów i innych przeciągając swoją kadencję o miesiąc, dwa, lub trzy (ohyda i zgroza). Czy to problem, aby ustawowo dzień Konstytucji 3 Maja zabezpieczyć jako dzień wyborów krajowych?



Często, gęsto wybieramy
A poźniej my bekamy. H.F.

Gdybym choć prezesem w małej firmie była
To bym na zakupy służbowym autkiem, z kierowcą jeździła. H.F.

Jak im unie podpisali, to ich piachem przysypali
Trudno będzie się wygrzebać, a podatki płacić trzeba. H.F.

Na komunę narzekali, do koryta się dorwali
I tak zapuścili szpony, ze ich nikt juz nie odgoni. H.F.



 

 
Strona 15 Email

 

Dla mnie jest czyste i oczywiste, iż każdy poseł, senator może w interesującym (nurtującym) go temacie wziąć udział, czy wypowiedzieć swoje wiadomości i zdanie w komisji, mimo iż nie jest członkiem tej komisji, chyba że na odrębnej debacie poselskiej czy senackiej przekaże swoją wiedzę członkom komisji i swojej partii. Dzięki tak prostemu i w miarę taniemu rozwiązaniu nie będzie pustych debat pytaniowych, jak I i II czytanie wniosku. Nie leżałyby nie głosowane ustawy w szufladzie marszałka sejmu, byłoby bez pytań, gdzie liczy się czas na realne poprawki, wyprostowanie przepisów, konstytucji, kodeksu karnego, kodeksu administracji. Dzięki temu istnieje możliwość wyregulowania niespójnych przepisów, furtek przepisowych i paragrafowych. Za czasów PZPR zatwierdzono przepisy prawne o przedawnieniu spraw gospodarczych po pięciu latach. Biedy i nędzy narodu i kraju nie regulują żadne przepisy. I w ten oto sposób, można zmieniać przepisy o przedawnieniu i wprowadzić przepisy, iż za przewinienia odpowiada rodzina przez pokolenia. Braknie bezkarności a zacznie się myślenie nad krajem i narodem.
Mamy 42000 radnych, którzy za 1-dniową debatę pobierają 100 zł, dziennie 1-2-4 godziny. Jeśli wszyscy radni debatują jednego dnia, to państwo wypłaca 4200000 złotych. Jeśli jest tylko jeden dzień debaty miesięcznie, rocznie jest to 50400000 zł. Radni decydują jakie prace mają być wykonane w danym roku. Miasto Nowy Jork ma 15000000 mieszkańców i 20 radnych, Warszawa 1000000 i 700 radnych. W urzędach miejskich, gminnych są kierownicy działów z pracownikami a radni decydują o pracach na rzecz miasta, gminy. Pieniądze z podatków biorą również sołtysi, są to osoby najbardziej zorientowane w potrzebach własnej wsi, jak i okolicy a o ich pracy decydują radni. Może wyrugować radnych, głosować na sołtysów i kierowników działów w urzędzie gminy. W miastach glosować na prezydenta miasta i kierowników urzędów dzielnicowych, kierowników działów urzędu dzielnicowego i miejskiego. To są ludzie sprawdzeni i konkretnie zorientowani w potrzebach miasta, dzielnicy, gminy i wsi. Z pieniędzy przeznaczonych dla radnych można podnieść pensje urzędników państwowych. Pensje urzędników państwowych są miarodajnym odbiciem zaangażowania w pracy. Dla wszystkich pracowników, urzędników administracji państwowej, ministerialnej, wojewódzkiej, miejskiej, gminnej praca w sektorze państwowym powinna być zaszczytem, chluba i dumą. Ponieważ ich własne zaangażowanie, pracowitość są adekwatne do zarobków, więc zastanówmy się nad ilością urzędników w urzędach miejskich. Jaka jest ich kompetencja w działaniach? Kto wie, iż w mieście wojewódzkim jest: urząd wojewódzki, urząd powiatowy, urząd miejski, urząd marszałkowski, starostwo, o reszcie nie wspomnę.



Urzędnikow jest bez liku
Tępych drani, menelikow
Choć Ci nic nie załatwiają
Na posadach pozostają
I nikt  ich nie ruszy
Bo urzędas zostać musi. H.F.


Były kiedyś czasy, ze można było
Jechać bez kasy na wczasy. H.F.

 

 
Strona 13 Email

 

Nie, albowiem wie jaki jest i na czym polega przekręt Balcerowicza kładący kraj i naród na łopatki. Rządy od 1992 do 2005 roku nie robiły nic aby zatrzymać wyimaginowaną inflację. Aby przeżyć wysprzedawały najlepszy polski przemysł. Z tych pieniędzy utrzymując administrację państwową, bez spłaty długu gierkowskiego, za tak ewidentne przewinienia prezydenta, premierów, ministrów, dyrektorów banków, doradców finansowych, prezesa NBP jak i komisji bankowych, powinni zapłacić za wyciąganie korzyści z tego przekrętu. Dopiero schodząc ze stołka prezesa NBP zjechał do normalnego oprocentowania zaciąganych kredytów, drgnęła gospodarka i zaczęły rozwijać się firmy. Gdyby tak samo jak obecnie było od 1992 roku, bylibyśmy europejską Japonią. A tak możemy rywalizować z Albanią. Kogo to obchodzi, iż nasze pensje do 1989 roku były marne, a z naszych pieniędzy i z naszej pracy powstawały huty, cementownie, fabryki, stocznie, zakłady przemysłowe, szpitale, szkoły. Co społeczeństwo otrzymało po przewrocie w 1989 roku po wyprzedaży majątku narodowego oprócz bagna, biedy i nędzy. Jeszcze raz piszę. Ponieważ w 2007 roku dług wynosił 135 miliardów dolarów. To co by było, gdyby doradcy finansowi z profesorskimi tytułami wnioskowali w 1992 lub chociażby 1993 roku o powrót do normalności złotówki trąbiąc w radiu, telewizji, prasie o zagrożeniach związanych z wyuzdaną inflacją. Pisałem o tym gospodarczym kiksie, za to premier wpędził wszystkich ekonomistów, finansistów w korporacje. Może prościej ściągnąć zachodnich ekonomistów, po wydaniu przez nich naukowego (normalnego) orzeczenia, rozliczyć profesorów, ekonomistów, doradców finansowych (ustrzeż nas Panie Boże przed takimi doradcami, profesorami, ekonomistami, prezesami NBP z aktualnym włącznie).
Gdyby było w telewizji, radiu, prasie w 1993 roku o tym głośno, nie byłoby inflacji spychającej naród w bagno, biedę i nędzę; nie byłoby afery Bagsika i wyprzedaży polskiego przemysłu za bezcen. Czytelniku sam pomyśl, Ty płacisz za własne błędy. Płacisz też za błędy prezydentów, premierów, ministrów, posłów, senatorów, decydentów, pracowników państwowych. Decydenci nie są rozliczani z popełnianych błędów, może czas zacząć ich rozliczać. Okazuje się, że we wszystkich dziedzinach najważniejszy jest tytuł naukowy, nie świadczący o gospodarskich predyspozycjach, tylko o ilości przewertowanych książek i ułożonych w całość; to co piszą w książkach również naukowcy, odbiega od realności (a inflacja w szczególności). Niech naukowcy nie trzymają na siłę własnych stołków, nich nie żerują i nie wykorzystują prowadzonych przez siebie młodych naukowców, niech im pozwolą prowadzić własne prace i realizować, jak i rozwiązywać własne pomysły.
 



Jak przekręty porobimy
Dobre pensje wyrobimy
Posprzedajmy co się da
I się śmiejmy ha,ha,ha,
Ty narodzie nam wturujesz
Rety, hi, hi, wyśpiewujesz
śpiewaj sobie rety, hi, hi,
Może damy z kilo kichy
Jak żołądek se zamulisz
Do podusi się przytulisz
Prześpisz wszystkie młode lata
Polska dla nas dziś bogata
Ty w amoku w swoim śnie
Przetrzyj oczy, dowiedz się
że ty kiedy smacznie spałeś
Swoja Polskę już sprzedałeś. H.F.

 

 
Strona 12 Email

 

Gdyby zadziałano według prezydenta Wałęsy i każdemu obywatelowi dano zamiast mówionych 500 zł, a po 1000 dolarów i utrzymano by normalne oprocentowanie kredytów, bylibyśmy według prezydenta Wałęsy Japonią, a nie w chwili obecnej Albanią. Minister finansów w 1992 roku uruchomił Bank Rozwoju Ekonomicznego. BRE udzielał tylko kredytów o 50 % tańszych od kredytów w bankach prowadzących konta oszczędnościowe. Wszystkie PGR-y, SKR-y, huty stali, fabryki, zakłady przemysłowe, padają nie pchając się w tak wysoko oprocentowane kredyty. Kredyty zaciągają szpitale i zadłużają się przede wszystkim odsetkami od odsetek naliczanych latami. Kogo to obchodziło i obchodzi. Banki muszą dopisywać do kont oszczędnościowych naliczane odsetki i wypłacać z naliczonymi odsetkami. Przez taki proceder wyzbywają się całkowicie kapitału własnego. Aby móc uzupełnić klientom oszczędności zostają sprzedane. Powiedzmy bank został sprzedany za 5 miliardów dolarów (aby było drogo). I oto proszę, zagraniczny kupiec banku polskiego już po dwóch miesiącach orientuje się o stałym kursie dolara od 1992 roku i widząc oprocentowanie kont oszczędnościowych ponad 30%, wwozi następne 5 miliardów dolarów, wymienia na złotówki, wpłaca na złotówkowe konto oszczędnościowe we własnym banku. Po trzech latach odkupuje 10 miliardów dolarów i ma zwrot inwestycji jak i wysokie koszty bankowe. Kto za to odpowiada – Prezes NBP czy Minister Finansów? Nikt. Kto za to płaci? Cały naród włącznie z Tobą, Czytelniku.
Spójrz Czytelniku na powiązania. Prezes BRE zarabiający 2 miliony złotych miesięcznie w 2006 roku rezygnuje z prezesowania w banku i przechodzi do grupy ITI. Ile zarabia, lub jaki jest jego wkład. Dzięki powstaniu telewizji TVN, Polsat, to zainwestowane pieniądze nie wywiały z kraju i zostały dobrze zainwestowane w telewizję. Chwała tym dwom stacjom za to, że pomnażając pieniądze w kraju, uruchomili dwie dobre stacje dające zatrudnienie i dobre programy. Za pomnażane złotówki kupili dolary, za które kupili sprzęt stacji telewizyjnej. Ganię panów ekonomistów, iż w tak durny sposób dopuścili do tego, iż ich kraj legł w gruzach. Poseł Lepper od dawna mówił – Balcerowicz musi odejść, gdzie dociekliwość dziennikarzy, redaktorów telewizyjnych, profesorów ekonomistów. Prosty rolnik o tym mówił, nie docierało to do nikogo.
Jak to możliwe, iż Prezydent chwali się otrzymaną od szwagra posiadłością wartą jeden milion dolarów, ponieważ nie słyszałem o podobnej hojności szwagra. Więc zacząłem myśleć, iż szwagier przekazał swoje oszczędności, aby zostały pomnożone,   za oddane pomnożone oszczędności sprezentował posiadłość. W szarej normalnej rodzinie tak. Natomiast Prezydent wykorzystujący swoje stanowisko i ciebie narodzie za oddane na niego głosy – nie.



Balcerowicz  musi odejść wszyscy o tym już wiedzieli
Ale mu to prosto w oczy nic powiedzieć nie umieli
On się poczuł duży wielki
Ponabijał nas w butelki. H.F.

 
Strona 11 Email

 

Czy też przeszkolą w podstawach matematyki, niech wnuk sam odrobi lekcje. Gdyby tak myśleli, wyrok byłby inny i może wiedzieliby już dlaczego w kraju jest bagno, bieda i nędza.
To, co Ci teraz przedstawię Czytelniku, jest podstawowym czynnikiem rujnującym kraj, jak i uaktywnieniem korupcji w kraju na wszystkich rządowych szczeblach (a PZPR-owskich w szczególności).
Po utraceniu czterech zer w 1992 roku (a nie w 1995) z milionowego banknotu i powrotu do realności złotówki, rozmawiałem ze szwagrem ze Szwajcarii (po pogrzebie jego mamy). Szwagier spytał mnie jak pomnożyć oszczędności. Pokazałem mu polską gazetę, gdzie polski bank reklamował konta oszczędnościowe w wysokości 120 procent rocznie. Szwagier zareagował normalnie (ponieważ pogrzeb był w Białobrzegach), iż jest   to po to, aby ratując kraj wyciągnąć od Polaków walory zagraniczne, a po 6 miesiącach wrócić do normalnych odsetek oszczędnościowych. Wierzyłem w to. Oprzytomniałem w 2005 roku przypominając sobie, iż kurs dolara stał jak drut przez cały czas, a oprocentowanie kont oszczędnościowych bardzo wysokie. Zacząłem analizować stałość kursu dolara. Chciałem aby banki mi wyliczyły ile procent bym oszczędził od 1992 do 2004 roku. Żaden bank nie chciał mi tego wyliczyć z powodu potrzebnego długiego czasu i wysokiej ceny za przeliczenie procent. Ponieważ banki nie chciały, sam przeliczyłem w liście do prezydenta i premiera. Wyszło mi 5000 procent, ponieważ wcześniej pisałem o stałości kursu dolara. Więc postanowiłem przeliczyć dolary. Jeśli 100000 dolarów wymienisz na złotówki w 1992 roku, to w 2004 odkupisz 5000000 dolarów (nie bawię się w przeliczanie kursu kupna i sprzedaży), oszczędzając te pieniądze w polskim banku na własnym koncie oszczędnościowym. Jeśli było to przygotowane pod decydentów posłów PZPR, to oni o tym wiedząc, na tym skorzystali. A w 1992 roku p. Felcman nie mógł do nikogo z tym dotrzeć. Jak to możliwe, iż profesorowie ekonomiści, dyrektorzy banków, doradcy finansowi, nie negowali wymyślonej przez profesora Balcerowicza inflacji, nie negowała tego również Prezes NPB jak i Komisja Bankowa przy NBP. Od 1992 do 2005 roku ceny podstawowych produktów spożywczych wzrosły niewiele, to skąd taka wyimaginowana inflacja (w tym roku ceny artykułów wzrosły znacznie ponad 10% a inflacja wynosi około 4%).
Co by było z wyuzdaną inflacją, gdyby wymieniono złotówki na dolary i dolar byłby nominałem polskiej waluty? W 2005 r. w telewizyjnej audycji FORUM poseł PSL Kalinowski szeptem mówi, iż z kraju wypłynęło 40 miliardów dolarów, aby również ratować kraj. Jak się to ma do pożyczki Gierka? Gdyby nie pomysł ministra finansów popierany przez Prezesa NBP, moglibyśmy się chronić i spłacić dług gierkowski, a nie to co mamy do spłaty teraz, tj. 135 miliardów dolarów.



Dołożymy, tu utniemy
Na inflacji dziś wyjdziemy
A co będzie jutro-potem
To już nie jest mym kłopotem. H.F.

 

 
Więcej artykułów…
<< Początek < Poprzednia 11 12 13 14 Następna > Ostatnie >>

Strona 11 z 14